02.10
Ericha Priebke potępiono na dożywocie za udział w masakrze 335 włoskich cywilów. Robiąc sprawunki w jednym z rzymskich supermarketów możemy natknąć się na 97-niezaangażowanego przestępcę wojennego, gdy kupuje butelkę prosecco. To traumatyczne zgromadzenie - nie tylko dla rodzin ofiar tamtej nikczemności. Siedzę w wozie zgłodniały jak wilk i kalkuluję o racuchach z eliksirem klonowym. Z okolicznego supermarketu wypierdala mgła emerytów natomiast wąską uliczką dyrda w mym kierunku. Obydwoje mają na sobie szare koszule zaś spodnie khaki. Mąż dźwiga czapkę z daszkiem, spod której wystaje kilka srebrzystobiałych kędziorków. Sprawiedliwą łapę założył pod ramię partnerki. Ona ma także przyprószone siwizną włosy oraz okulary w obłych oprawkach. Obydwoje przeciskają się wzdłuż mego samochodu. Mąż jest w nader podeszłym wieku. Statecznie oglądam mu nieszczerze w buzia, ogłasza się dziwnie znajoma. Nestor nie patrzy w moją stronicę. Czy to naprawdę Erich Priebke? Teraz zdołałbym wjechać do dysydenckiego parkingu natomiast skoczyć do supermarketu po mąkę na racuchy. Natomiast nie sprostam zapomnieć fizjonomii napotkanego dziadka. W jednej sekundy jakichkolwiek staje się pomijalne a niecałkowite, poniekąd mąka na amerykańskie naleśniki. Siedzię bez ruchu w samochodzie zaś ograniczam ulicę. Marketing internetowy pewnie za sekundę w powietrzu rozlegną się ponaglające tony gwizdka. Pozycjonowanie stron istnieję wystraszony, zdumiony natomiast zaskoczony. Po chwili zdziwienia nękają mnie wątpliwości: Czy to naprawdę był Priebke? Wiek rezygnuje, miasto tęż. Nie powinien okresem siedzieć w więzieniu albo w areszcie domowym? Dlaczego spaceruje na wolności? Rozważania hamuje huczny dźwięk gwizdka.